„Lilka. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska we wspomnieniach i listach" Mariola Pryzwan
08 marca
0
biografia
,
Lilka. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska we wspomnieniach i listach
,
listy
,
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
,
Mariola Pryzwan
,
poezja polska
,
recenzje
,
wspomnienia
,
Wydawnictwo MG
Pośród wielu patronów roku 2025 wybranych przez Sejm i Senat RP znajdziemy Marię Pawlikowską-Jasnorzewską. Ta poetka, artystyczna dusza, członkini znanego rodu Kossaków, zmarła osiemdziesiąt lat temu, a jej twórczość jest dalej pamiętana, jej postać pozostała niezapomniana. Pamięta o niej również Wydawnictwo MG, które z okazji wyboru Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej na jedną z patronek tego roku wydało ponownie (w nowej okładce) książkę Marioli Pryzwan pt. Lilka.
Już sam podtytuł tej publikacji zdradza, czym i o czym ona jest – to opowieść o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, zwanej Lilką, ale nie napisana w formie tradycyjnej, chronologicznej biografii, a przedstawiona w postaci wypowiedzi osób, które znały poetkę, a także poprzez słowa jej samej, które pozostawiła po sobie w listach. Mamy tu dłuższe teksty, jak relacja siostry Marii, Magdaleny Samozwaniec, ale również zaledwie kilkuzdaniowe wspomnienia znajomych i przyjaciół. Towarzyszą im listy, które Lilka wysyłała do swoich bliskich, a także fotografie oraz przedruki obrazów i rysunków stworzonych przez artystkę. W publikacji znajdziemy też wywiady – rozmowy z artystką, przeprowadzone w 1932 roku, przy okazji krakowskiej premiery jej sztuki Egipska pszenica, i potem przed premierą warszawską.
Nie jest to długa książka, nie ma w niej zbyt wiele tekstu, nie jest też pozycją wyczerpującą temat. Jednakże autorka nie próbuje udawać, że stworzyła taką typową biografię, raczej chciała pokazać postać Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej z różnych perspektyw – nie tylko jej artystyczną, poetycką naturę, ale też to, jakim była człowiekiem, jaką przyjaciółką, siostrą, ciotką, czy żoną. Dzięki temu obraz tytułowej Lilki, chociaż niezbyt bogaty w słowa, staje się tak wielowymiarowy, ludzki, czasem smutny, czasem pełen ciepłych wspomnień i zabawnych anegdot. W końcu, jak możemy przeczytać we wspomnieniu Simony Kossak, jej bratanicy: "Wbrew naszym częstym wyobrażeniom o poetkach żywiących się pyłkiem kwiatów i kroplami rosy, Lilka była normalnym człowiekiem".
Z zainteresowaniem czytałam te wypowiedzi bliskich, przyjaciół i znajomych Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej: wspomnienia Magdaleny Samozwaniec, Zofii Kossak, Kazimiery Iłłakowiczówny, Simony Kossak, Karola Estreichera, Jarosława Iwaszkiewicza, Antoniego Słomińskiego, trzeciego męża Marii – Stefana Jasnorzewskiego – i wielu innych. Niektóre z nich były naprawdę proste, takie od serca, pokazujące zwykłą, codzienną twarz poetki, jej małe dziwactwa i większe lęki, jej zalety i wady, inne z kolei – bardziej barwne, bogate w słowa, skupiające się raczej na próbie pokazania duszy Lilki, wręcz poetyckie, jak choćby wspomnienie Zygmunta Leśnodorskiego, krytyka i historyka literatury, który w swoim teście zawarł takie słowa: "Wydawała się chwilami istotą zupełnie nierzeczywistą. Uosobioną magią poezji. Zjawa seansu, która boi się ostrego światła, zgiełku i ruchu. Salamandra, co wypełzła z ognia i zamieniła się w kobietę po to, by tajemnice różnych czarów, misteriów i niesamowitych wcieleń wyrazić w formie subtelnej miniatury wierszowej".
Przy czym, warto zwrócić uwagę, że nie wszystkie wypowiedzi przytoczone w tej książce były pochwalne. Co też się ceni autorce, że starała się pokazać nie tylko peany ku czci wielkiej poetki, ale i spojrzenia osób, które nie były pod jej urokiem. Najciekawsze były dla mnie jednak listy poetki, przytoczone w tej książce, jej własne słowa, kierowane do siostry, do męża, czy przyjaciela. To one najbardziej oddają charakter, serce i duszę Lilki, podobnie zresztą jak jej niezwykła poezja – te krótkie, a tak pełne treści wiersze. Swoją drogą, poetycka twórczość Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej też się w tej książce przewija w przytoczonych wspomnieniach.
Autorka wykonała naprawdę solidną pracę – wyszukała prasowe i radiowe wypowiedzi na temat Lilki, przejrzała jej korespondencję, czy książki, w których pojawiają się o niej wzmianki, a także zebrała jej rysunki oraz fotografie – a łącząc to wszystko, stworzyła tak barwny, wielowymiarowy, interesujący portret swojej bohaterki, pokazała jej różne oblicza, jej serce i duszę, tę całą niejednoznaczną, nieuchwytną postać. Bardzo mi się podobała ta książka, z przyjemnością ją czytałam, a warstwa wizualna, jak okładka i liczne ilustracje towarzyszące treści, tylko umilała mi lekturę. I chociaż poznałam lepiej jedną z moich ulubionych poetek, to zdaję sobie sprawę, że: "[…] mówić o niej to trochę tak, jakby się kto silił na opowiedzenie słowami dźwięku, zapachu i koloru. […] Trzeba ją było znać, aby wiedzieć, że jej właściwie znać niepodobna", jak można przeczytać we wspomnieniu Beaty Obertyńskiej, poetki i aktorki, przytoczonym w tej niezwykłej publikacji…
Tytuł: Lilka. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska we wspomnieniach i listach
Autor: Mariola Pryzwan
Data wydania: 2025-02-26
Wydawca: Wydawnictwo MG
Liczba stron: 272
ISBN: 978-83-8241-115-7
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz