Historia we fraszkach: Od Mieszka po Staszka - Lech Makowiecki

Historia we fraszkach: Od Mieszka po Staszka - Lech Makowiecki

 

Tomik dowcipnych wierszyków opatrzonych ilustracjami, przybliżający postaci władców z naszej historii

Większość Polaków kojarzy zaledwie kilku, może kilkunastu polskich książąt i królów oraz związane z nimi spektakularne sukcesy i porażki. Wszyscy wiemy, że Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną, Jagiełło wygrał bitwę pod Grunwaldem, a Sobieski odniósł wiktorię wiedeńską. Ale już o rządach Władysława I Hermana, Wacława II czy Jana I Olbrachta słyszeli tylko nieliczni.

Historia we fraszkach. Od Mieszka po Staszka to bogato ilustrowane, żartobliwe biografie książąt i królów polskich. Adresowany do dzieci i młodzieży tomik wypełnia lukę edukacyjną, powstałą na skutek rugowania historii z programów nauczania. Dla rodziców i dziadków zatroskanych o rozwój swych pociech będzie to znakomite wsparcie edukacji domowej. W przeszłości zapisane są bowiem losy kolejnych pokoleń, a historia lubi się powtarzać…




Historia we fraszkach: Od Mieszka po Staszka autorstwa Lecha Makowieckiego to książka, która w niezwykle lekki i pomysłowy sposób przełamuje stereotyp szkolnej historii jako zbioru dat i suchych faktów. Autor sięga po krótką, rymowaną formę, by opowiedzieć dzieje polskich władców – od pierwszych Piastów aż po ostatniego króla. Efekt jest zaskakująco świeży i angażujący, zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników.

Największą siłą tej publikacji jest jej forma. Fraszki – z natury zwięzłe i puentujące – okazują się idealnym narzędziem do uchwycenia charakteru postaci historycznych. Każdy władca zostaje tu sprowadzony do kilku najważniejszych cech, decyzji czy wydarzeń, które definiowały jego panowanie. Dzięki temu czytelnik nie gubi się w nadmiarze informacji, a zamiast tego zapamiętuje konkretne skojarzenia.

Makowiecki nie ogranicza się wyłącznie do najbardziej znanych postaci, takich jak Mieszko I czy Jan III Sobieski. Obok nich pojawiają się również mniej oczywiści władcy, często pomijani w popularnych opracowaniach. To duży atut książki, ponieważ poszerza ona historyczne horyzonty i pokazuje, że dzieje Polski to znacznie więcej niż kilka najbardziej rozpoznawalnych nazwisk.

Ogromną rolę odgrywa tu humor, który skutecznie oswaja historię. Autor nie boi się ironii, lekkiej złośliwości czy żartobliwego tonu, dzięki czemu postacie zyskują bardziej ludzkie oblicze. Królowie i książęta przestają być pomnikowymi figurami, a zaczynają przypominać ludzi z krwi i kości – z ich ambicjami, słabościami i nie zawsze trafnymi decyzjami.

Na szczególne uznanie zasługuje również warstwa wizualna książki. Ilustracje Mikołaj Kamler doskonale współgrają z tekstem, dodając mu lekkości i podkreślając humorystyczny charakter całości. Rysunki są wyraziste, pełne detali i często stanowią osobny komentarz do przedstawianych wydarzeń, co dodatkowo wzmacnia przekaz.

Warto zwrócić uwagę na edukacyjny potencjał tej publikacji. To książka, która może pełnić funkcję nieformalnego wprowadzenia do historii – szczególnie dla dzieci i młodzieży. Dzięki rytmowi i rymom wiedza przyswajana jest niemal mimochodem, co czyni ją doskonałym uzupełnieniem tradycyjnej nauki.

Jednocześnie nie jest to lektura wyłącznie dla najmłodszych. Dorośli czytelnicy również znajdą tu wiele przyjemności, zwłaszcza w celnych puentach i subtelnych odniesieniach. To książka, którą można czytać wspólnie – jako punkt wyjścia do rozmów o historii, ale też jako formę lekkiej, inteligentnej rozrywki.

Historia we fraszkach: Od Mieszka po Staszka to przykład na to, że edukacja i humor mogą iść w parze. To publikacja, która nie tylko bawi, ale i inspiruje do dalszego poznawania przeszłości. W czasach, gdy zainteresowanie historią bywa wyzwaniem, takie książki mają szczególną wartość – potrafią zaszczepić ciekawość i pokazać, że historia naprawdę może być fascynująca.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celinska

Moja ocena: 9/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

opowiadania, powieści dla dzieci

Format: papier

Data wydania: 2025-11-25

Liczba stron: 112

ISBN: 9788383357195


 

Wcielone zło - Karol Husak

Wcielone zło - Karol Husak

 

Najgorsze zło czai się tam, gdzie się go najmniej spodziewasz

Marcin właśnie skończył odsiadkę i próbuje zacząć wszystko od nowa. Nieoczekiwanie pomaga mu w tym Samuel – ten sam człowiek, za którego pobicie trafił za kratki. Mężczyzna staje się dla niego wsparciem, trenerem, a z czasem nawet kimś w rodzaju przyjaciela.

Z pomocą Samuela były więzień wraca do formy, zaczyna biegać, bierze udział w zawodach i czuje, że codzienność nabiera sensu. Wydaje mu się, że nareszcie zostawił przeszłość za sobą.

Nie ma pojęcia, jak bardzo się myli.

Miastem wstrząsa fala brutalnych pobić. Ofiar z każdym dniem przybywa, a Marcin przekonuje się, że nie tak łatwo oderwać się od dawnego życia. Już wkrótce krąg podejrzanych zacznie się zacieśniać i wyjdzie na jaw, kto tak naprawdę jest pionkiem, a kto wyznacza zasady tej gry…




„Wcielone zło” Karola Husaka to krótka, ale intensywna powieść z pogranicza thrillera psychologicznego i kryminału, która od pierwszych stron buduje atmosferę niepokoju i moralnej niejednoznaczności. Autor stawia czytelnika w samym centrum historii o człowieku próbującym zacząć od nowa, jednocześnie przypominając, że przeszłość rzadko daje o sobie zapomnieć tak łatwo, jak byśmy tego chcieli.

Główny bohater, Marcin, to postać naznaczona błędami młodości i doświadczeniem więzienia. Jego próba powrotu do normalnego życia wydaje się wiarygodna i podszyta autentycznym wysiłkiem – treningi, sport, codzienna rutyna. To jednak tylko pozorna stabilizacja, bo od samego początku czuć, że pod powierzchnią czai się coś niepokojącego. Szczególnie intrygująca jest relacja z Samuelem – człowiekiem, który powinien być jego wrogiem, a staje się mentorem i sprzymierzeńcem.

To właśnie ten wątek budzi najwięcej emocji. Autor bardzo sprawnie prowadzi grę z czytelnikiem, podsuwając pytania o intencje Samuela i granice zaufania. Czy pomoc może być bezinteresowna? Czy wybaczenie jest możliwe w tak skrajnych okolicznościach? Husak nie daje prostych odpowiedzi, zamiast tego stopniowo zagęszcza atmosferę, prowadząc narrację w stronę coraz mroczniejszych rejonów ludzkiej psychiki.

Na uwagę zasługuje konstrukcja fabularna oparta na przeplataniu teraźniejszości z przeszłością. Dzięki temu poznajemy nie tylko wydarzenia, które doprowadziły Marcina do więzienia, ale także mechanizmy, które ukształtowały jego osobowość. Ten zabieg pozwala lepiej zrozumieć bohatera, choć momentami może wymagać od czytelnika większego skupienia.

Książka porusza również ważny społecznie temat powrotu do życia po odbyciu kary. Autor pokazuje, jak trudno jest odzyskać zaufanie otoczenia i jak łatwo zostać na zawsze zaszufladkowanym przez społeczeństwo. Ten aspekt nadaje historii dodatkowej głębi i sprawia, że „Wcielone zło” nie jest jedynie sensacyjną opowieścią, ale także refleksją nad naturą winy i możliwości odkupienia.

Nie brakuje tu także elementów typowych dla thrillera – brutalnych pobić, narastającego napięcia i poczucia, że coś nieuchronnie zmierza ku katastrofie. Autor umiejętnie dawkuje informacje, dzięki czemu do samego końca nie mamy pewności, kto naprawdę pociąga za sznurki. Tytułowe zło nie ma tu jednej twarzy – jest rozproszone, ukryte i często bliższe, niż mogłoby się wydawać.

Pewnym mankamentem może być stosunkowo krótka objętość powieści, która sprawia, że niektóre wątki mogłyby zostać rozwinięte szerzej. Momentami miałem wrażenie, że autor zbyt szybko przechodzi przez istotne wydarzenia, które aż prosiły się o pogłębienie. Mimo to historia pozostaje spójna i angażująca.

Finał jest mocny, surowy i konsekwentny wobec całej opowieści. Nie oferuje łatwego ukojenia ani jednoznacznych odpowiedzi, ale zmusza do refleksji nad tym, gdzie tak naprawdę rodzi się zło i czy można się od niego całkowicie uwolnić.

„Wcielone zło” to książka, która może nie jest pozbawiona niedoskonałości, ale z pewnością potrafi zaangażować i zostawić czytelnika z niepokojem jeszcze długo po zakończeniu lektury. To propozycja dla tych, którzy w thrillerach szukają nie tylko akcji, ale także psychologicznej głębi i trudnych pytań o naturę człowieka.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 7/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

kryminał, sensacja, thriller

Data wydania: 2025-10-28

Liczba stron: 186

ISBN: 9788384231616

 

 


 

Agatha Syndrome - Hector Kung

Agatha Syndrome - Hector Kung

Kiedy raz cię dotknie – nigdy się od niego nie uwolnisz...

Max Grast to inteligentny, wrażliwy i wewnętrznie rozdarty mężczyzna, obdarzony nieprzeciętnym talentem do pakowania się w kłopoty. Od młodości nosi w sobie wyidealizowany wizerunek kobiety-ikony. Agatha była dla niego czymś więcej niż miłością – stała się obsesją, nieusuwalnym wzorcem, który odcisnął piętno na całym jego życiu… i nie przestaje w nim rezonować.

Na co dzień Max pracuje w prestiżowym banku, ale jego świat wywraca się do góry nogami, gdy ekscentryczny miliarder Kurt Walenstein, planujący własną eutanazję, powierza mu misję odnalezienia w Polsce tajemniczej skrzyni. Mężczyzna podejmuje się zadania, a za towarzyszy wybiera dwóch przyjaciół, którzy – podobnie jak on – dobrze znają Agatha Syndrome.

Z pozoru proste zadanie szybko zamienia się więc w podróż przez labirynt pamięci, złudzeń i uczuć, których nie sposób uciszyć. Bo kiedy raz w sercu zagości obraz kobiety, która wydaje się ideałem, całe życie zaczyna krążyć wokół jej cienia…






 „Agatha Syndrome” Hectora Kunga to powieść, która wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym. Z jednej strony mamy tu elementy romansu i intrygi, z drugiej – wyraźnie zarysowany rys psychologiczny, który dominuje nad fabułą. To historia bardziej o stanie umysłu niż o wydarzeniach, bardziej o obsesji niż o miłości, co już na wstępie nadaje jej specyficzny, nieco niepokojący charakter.

Głównym bohaterem jest Max Grast – mężczyzna rozdarty między codziennością a własnymi wyobrażeniami. Pracuje w banku, funkcjonuje w uporządkowanym świecie, ale wewnętrznie pozostaje więźniem idealizowanego obrazu Agathy. To właśnie ona – niemal nieobecna fizycznie, a jednocześnie wszechobecna w jego myślach – staje się osią całej opowieści. Autor bardzo konsekwentnie buduje portret człowieka, który zatracił granicę między uczuciem a obsesją.

Początkowe fragmenty książki mogą sprawiać wrażenie powolnych i rozwlekłych. Dużo miejsca zajmują rozważania bohatera, jego analiza własnych emocji i powracające wspomnienia. Jednak z czasem okazuje się, że ten zabieg ma swoje uzasadnienie – pozwala czytelnikowi wejść w sposób myślenia Maxa i zrozumieć mechanizmy, które nim kierują. To właśnie ten psychologiczny fundament stanowi największą siłę powieści.

Wątek poszukiwania tajemniczej skrzyni, zlecony przez ekscentrycznego miliardera, wprowadza do historii element przygodowy, ale nie dominuje nad całością. Jest raczej pretekstem do konfrontacji bohatera z własnymi demonami i przeszłością. Podróż, którą odbywa Max wraz z przyjaciółmi, ma wymiar nie tylko fizyczny, ale przede wszystkim wewnętrzny.

Autor umiejętnie operuje napięciem, choć nie buduje go poprzez dynamiczne zwroty akcji. Zamiast tego stopniowo odsłania kolejne warstwy historii, zmuszając czytelnika do ciągłego rewidowania swoich wyobrażeń o bohaterach i ich motywacjach. To narracja wymagająca cierpliwości, ale potrafiąca zaangażować, jeśli pozwoli się jej rozwijać we własnym tempie.

Nie sposób jednak pominąć pewnych kontrowersji związanych z przedstawieniem postaci kobiecych. W kontraście do złożonego portretu Maxa, kobiety pojawiające się w powieści wydają się mniej pogłębione, momentami uproszczone. To może budzić poczucie pewnej nierównowagi w konstrukcji świata przedstawionego i wpływać na odbiór całości.

Styl Kunga jest wyraźnie stonowany, momentami wręcz surowy. Nie znajdziemy tu lekkich dialogów czy humorystycznych wtrętów – dominują refleksja, napięcie i melancholia. Taki sposób narracji buduje spójną atmosferę, ale jednocześnie sprawia, że książka nie jest łatwą ani lekką lekturą.

Zakończenie powieści przynosi pewne domknięcie, choć nie rezygnuje z pozostawienia przestrzeni do interpretacji. To finał, który skłania do ponownego przemyślenia całej historii i spojrzenia na nią z innej perspektywy. Nie jest to rozwiązanie spektakularne, ale wpisuje się w charakter opowieści.

„Agatha Syndrome” to książka dla czytelników, którzy cenią psychologiczną głębię i nie boją się narracji skupionej bardziej na wnętrzu bohatera niż na zewnętrznych wydarzeniach. To historia nierówna, momentami wymagająca, ale jednocześnie intrygująca i pozostająca w pamięci. Nie każdemu przypadnie do gustu, ale trudno odmówić jej wyrazistości i literackiej odwagi.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura obyczajowa, romans

Data wydania: 2025-10-30

Liczba stron: 378

ISBN: 9788384231036

 

Pulvis et umbra sumus. Jesteśmy prochem i cieniem - Maja Książek

Pulvis et umbra sumus. Jesteśmy prochem i cieniem - Maja Książek

 

Vivienne uczęszcza do Akademii Nestona – elitarnej szkoły, która stawia na dyscyplinę i rozwój talentów. Wraz z grupą przyjaciół spełnia się na teatralnych deskach. Nie przeczuwa, że wkrótce jej życie zamieni się w najmroczniejszy spektakl, w jakim kiedykolwiek brała udział.

Gdy jedna z nauczycielek zostaje znaleziona nieprzytomna w kałuży krwi, z tajemniczą kopertą w dłoni, podejrzenia szybko padają na Vivienne i jej znajomych. Sprawa okazuje się powiązana z wydarzeniami sprzed lat, gdy mury akademii skrywały sekrety poprzednich pokoleń.

Dramat, w który zostają wciągnięci, zmusza uczniów do balansowania na granicy moralności, kwestionowania własnej poczytalności i podejmowania decyzji, jakie na zawsze naznaczą ich życie.

„Pulvis et umbra sumus. Jesteśmy prochem i cieniem” to przesycona mrocznym klimatem historia o zbrodni, miłości, winie i karze. Opowieść, która pozwala spojrzeć w najmroczniejsze zakamarki ludzkiej duszy.




„Pulvis et umbra sumus. Jesteśmy prochem i cieniem” Mai Książek to powieść, która od pierwszych stron wyraźnie zaznacza swoją tożsamość – mroczną, refleksyjną i silnie zanurzoną w świecie sztuki. Już sam tytuł, nawiązujący do przemijalności i kruchości ludzkiego istnienia, zapowiada historię ciężką w tonie i pełną egzystencjalnych pytań. To książka, która nie tyle opowiada wydarzenia, co buduje nastrój i zmusza do zatrzymania się nad znaczeniem każdego z nich.

Akcja osadzona w Akademii Nestona tworzy wyjątkowe tło dla rozgrywającego się dramatu. Elitarna szkoła, która z założenia ma kształcić przyszłe autorytety świata kultury, okazuje się miejscem pełnym napięć, sekretów i ukrytych zależności. Atmosfera zamkniętej społeczności sprzyja narastaniu niepokoju, a wydarzenia z przeszłości zaczynają coraz wyraźniej odciskać swoje piętno na teraźniejszości bohaterów.

Punktem zapalnym historii jest tajemniczy wypadek nauczycielki, który szybko przekształca się w coś znacznie poważniejszego niż szkolny incydent. Autorka prowadzi fabułę w sposób nielinearny, często pozwalając, by poszczególne wątki wybrzmiewały fragmentarycznie. To zabieg, który buduje aurę tajemnicy, choć jednocześnie może pozostawiać pewien niedosyt, gdy nie wszystkie elementy zostają w pełni rozwinięte.

Najbardziej charakterystycznym elementem powieści jest jej styl. Maja Książek operuje językiem nasyconym metaforami, odniesieniami do literatury i sztuki, a także pytaniami natury filozoficznej. Narracja momentami przypomina bardziej poetycki monolog niż klasyczną opowieść fabularną. Dla jednych będzie to ogromny atut, dla innych – wyzwanie wymagające większego skupienia i cierpliwości.

Postaci, choć liczne i osadzone w ciekawym kontekście relacji grupowych, nie zawsze zostają w pełni pogłębione. Wątek przyjaźni, który mógłby stać się jednym z fundamentów historii, pozostaje raczej zarysowany niż rozwinięty. Trudno jednoznacznie utożsamić się z bohaterami, choć ich decyzje i emocje wpisują się w ogólny klimat zagubienia i moralnego niepokoju.

Dużym atutem książki jest natomiast jej konsekwentnie budowany nastrój. To opowieść duszna, momentami wręcz klaustrofobiczna, w której napięcie nie wynika z dynamicznej akcji, lecz z poczucia, że coś nieuchronnego zbliża się z każdą kolejną stroną. Autorka sprawnie operuje niedopowiedzeniem, pozwalając czytelnikowi samodzielnie wypełniać luki interpretacyjne.

Wyraźnie widoczne są także inspiracje klasyką literatury – szczególnie dramatem i tragedią. Motywy winy, kary, przeznaczenia i nieuchronności losu nadają historii uniwersalny wymiar. To nie jest typowa powieść młodzieżowa – raczej literacka próba zmierzenia się z pytaniami o naturę człowieka i granice moralności.

Zakończenie wpisuje się w ton całej opowieści – jest ciężkie, niejednoznaczne i pozostawia czytelnika z refleksją zamiast poczucia zamknięcia. Choć nie wszystkie wątki znajdują pełne rozwiązanie, finał tworzy spójną klamrę emocjonalną i podkreśla tragiczny charakter historii.

„Pulvis et umbra sumus. Jesteśmy prochem i cieniem” to książka wymagająca, ale jednocześnie intrygująca. Najlepiej odnajdą się w niej czytelnicy wrażliwi na język, atmosferę i literackie odniesienia. To powieść, która nie daje łatwych odpowiedzi, ale pozostawia po sobie wyraźny ślad – nie tyle w pamięci fabularnej, co w odczuciu niepokoju i zadumie nad ludzką naturą.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura młodzieżowa

Data wydania: 2025-11-03

Liczba stron: 426

ISBN: 9788384232033

 

 

Pobłysk - Grzegorz Bobin

Pobłysk - Grzegorz Bobin

Dwoje wyrzutków na przekór światu, gdzie płoną wiedźmy

W Ruberii nastały mroczne czasy. Bezwzględny kapłan Nusma, owładnięty nienawiścią do kobiet, urządza polowanie na czarownice.

W tym brutalnym świecie nastoletni Kozik – nieśmiały chłopak wygnany z grodu po śmierci brata – i Płomyk – niepokorna wiedźma, która pragnie pomścić siostrę – łączą siły, by zemścić się na kapłanach.

Razem wyruszają w niebezpieczną podróż przez pogrążone w chaosie krainy, gdzie rzeczywistość często rozmija się z pozorami. Będą musieli stawić czoła bezwzględnym zabójcom, zgłębić tajniki magii, a na końcu… zmierzyć się z najgorszym możliwym wrogiem.

Czy odwaga i moc wystarczą, aby odmienić los Ruberii?



„Pobłysk” Grzegorza Bobina to powieść fantasy o wyraźnie mrocznym, surowym klimacie, która od pierwszych stron daje czytelnikowi do zrozumienia, że nie będzie to historia lekka ani jednoznaczna. Autor zabiera nas do Ruberii – świata naznaczonego strachem, fanatyzmem i brutalnością, gdzie polowanie na czarownice staje się narzędziem władzy i kontroli. To rzeczywistość, w której granica między dobrem a złem szybko się zaciera.

Jednym z największych atutów książki jest jej atmosfera. Bobin buduje świat przywodzący na myśl mroczne, quasi-średniowieczne realia, przesycone zabobonami i nienawiścią wobec inności. Opisy są sugestywne, momentami wręcz duszne – czuć w nich zapach dymu, wilgoci i strachu. Ten ciężki klimat działa na wyobraźnię i sprawia, że Ruberia staje się miejscem niepokojąco realnym.

Na pierwszy plan wysuwa się duet głównych bohaterów – Płomyk i Kozik. To postacie kontrastujące, ale jednocześnie doskonale się uzupełniające. Płomyk jest impulsywna, zdeterminowana i kierowana gniewem, który ma swoje głębokie uzasadnienie. Jej postać przyciąga siłą charakteru i wyrazistością. Kozik z kolei to bohater bardziej wycofany, naznaczony stratą i niepewnością, ale posiadający wewnętrzną wrażliwość, która czyni go niezwykle autentycznym.

Relacja między nimi stanowi emocjonalne centrum powieści. Nie jest to jednak klasyczna historia przyjaźni czy rodzącego się uczucia, lecz raczej opowieść o dwóch zranionych osobach, które uczą się współistnienia w świecie pełnym przemocy. Ich wspólna droga, choć momentami nierówna, nadaje historii ludzkiego wymiaru i pozwala czytelnikowi na głębsze zaangażowanie.

Fabuła rozwija się w rytmie podróży – bohaterowie przemierzają kolejne krainy, napotykają przeszkody i odkrywają tajemnice związane zarówno z magią, jak i własną przeszłością. Autor sprawnie łączy elementy klasycznego fantasy z nutą grozy, co nadaje opowieści dodatkowej intensywności. Nie brakuje tu scen brutalnych i bezkompromisowych, które podkreślają bezwzględność wykreowanego świata.

Nie wszystkie elementy powieści są jednak równie dopracowane. Momentami można odnieść wrażenie, że niektóre wątki zostały potraktowane zbyt skrótowo, a wydarzenia następują po sobie zbyt szybko, by w pełni wybrzmieć. Dotyczy to zwłaszcza scen, które mogłyby budować napięcie lub pogłębiać relacje między bohaterami – ich potencjał nie zawsze zostaje w pełni wykorzystany.

Styl autora jest przystępny i płynny, co sprawia, że książkę czyta się stosunkowo łatwo, mimo jej objętości. Dialogi są naturalne, a narracja nie przeciąża czytelnika nadmiarem szczegółów. To sprawia, że nawet osoby mniej zaznajomione z gatunkiem fantasy mogą odnaleźć się w tej historii.

Na uwagę zasługuje również sposób, w jaki autor przedstawia moralność swoich bohaterów. „Pobłysk” unika prostych podziałów na dobro i zło, pokazując świat pełen odcieni szarości. Decyzje postaci często wynikają z bólu, straty i chęci przetrwania, co czyni je bardziej wiarygodnymi, choć nie zawsze łatwymi do zaakceptowania.

Zakończenie powieści to jeden z jej mocniejszych punktów. Jest emocjonalne, nieoczywiste i pozostawia czytelnika z refleksją, zamiast podawać gotowe rozwiązania. To finał, który dobrze wpisuje się w ton całej historii i podkreśla jej najważniejsze motywy.

„Pobłysk” to propozycja dla czytelników szukających mrocznego fantasy z wyraźnym naciskiem na atmosferę i bohaterów. Choć niepozbawiona pewnych nierówności, książka potrafi zaangażować i zapada w pamięć dzięki swojemu klimatowi oraz niejednoznacznym postaciom. To opowieść, która nie boi się pokazywać świata w jego najciemniejszych barwach.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

fantasy, science fiction

Data 1. wyd.: 2025-10-17

Liczba stron: 414

ISBN: 9788384230978

 



One day I'll lose this fight -  Paulina Szczewczyk

One day I'll lose this fight - Paulina Szczewczyk

 

Dwudziestoletnia Rosalie McKenzie ma dość życia w cieniu apodyktycznego ojca – najlepszego prawnika w kraju. Wbrew jego woli wyrusza w trasę koncertową z zespołem Dark Side of Life, w czasie której po raz pierwszy czuje, czym naprawdę jest wolność. I poznaje jego – Dextera Watersona, charyzmatycznego wokalistę, którego urok przyciąga ją jak magnes… i który skrywa więcej, niż dziewczyna mogłaby przypuszczać.

Rosalie jeszcze nie wie, że ten związek odmieni wszystko.

Po powrocie do domu odkrywa, że całe jej życie zbudowane było na kłamstwach. Dowiaduje się, że została adoptowana. Nie potrafi sobie z tym poradzić, dlatego decyduje się odejść i zacząć wszystko od nowa. Od tej chwili wpada w wir wydarzeń, które łamią serce, wystawiają miłość na próbę i ją samą na największe niebezpieczeństwo.

Takie, które może odebrać jej wszystko, co kochała.




„One day I’ll lose this fight” Pauliny Szczewczyk to powieść, która już na poziomie założenia obiecuje emocjonalną historię o wolności, miłości i odkrywaniu własnej tożsamości. Motyw ucieczki spod skrzydeł dominującego rodzica oraz wejścia w świat muzyki i intensywnych relacji zapowiada opowieść pełną pasji i wewnętrznych przemian. Niestety, choć potencjał wyjściowy jest duży, jego realizacja okazuje się nierówna.

Główna bohaterka, Rosalie McKenzie, to postać, która na początku wzbudza zainteresowanie. Jej decyzja o sprzeciwieniu się ojcu i wyruszeniu w trasę koncertową z zespołem Dark Side of Life stanowi wyraźny symbol buntu i potrzeby niezależności. Początkowe rozdziały sugerują historię dojrzewania i odnajdywania siebie, szczególnie w kontekście pierwszej miłości i nowych doświadczeń.

Wątek relacji z Dexterem Watersonem zapowiada intensywny romans, oparty na chemii i fascynacji światem muzyki. Jednak w praktyce ich relacja rozwija się w sposób mało przekonujący. Brakuje tu głębi, naturalnego budowania napięcia i autentycznych emocji, które pozwoliłyby czytelnikowi zaangażować się w ich historię. Dexter, mimo że przedstawiany jako charyzmatyczny wokalista, nie zawsze wybrzmiewa jako wyrazista postać.

Momentem przełomowym w fabule jest odkrycie przez Rosalie prawdy o jej adopcji. To wydarzenie powinno stanowić silny punkt emocjonalny i fundament dalszych decyzji bohaterki. Niestety, zamiast pogłębienia psychologicznego, otrzymujemy serię kolejnych zdarzeń, które następują po sobie bardzo szybko, nie dając przestrzeni na ich przetworzenie.

Jednym z głównych problemów powieści jest nadmiar wątków. Autorka próbuje połączyć elementy romansu, dramatu rodzinnego, a nawet sensacji, co w tak ograniczonej objętości książki prowadzi do chaosu narracyjnego. W efekcie historia traci spójność, a kolejne wydarzenia wydają się przypadkowe i momentami niewiarygodne.

Tempo akcji jest bardzo szybkie, co początkowo może wydawać się zaletą, jednak z czasem zaczyna działać na niekorzyść książki. Brakuje momentów wyciszenia, refleksji czy budowania napięcia. Zamiast tego czytelnik zostaje wrzucony w wir zdarzeń, które pojawiają się i znikają, zanim zdążą wywołać jakiekolwiek emocje.

Nie można jednak odmówić autorce pewnej lekkości stylu. Książkę czyta się szybko, a język jest prosty i przystępny. Widać również próbę stworzenia historii intensywnej i pełnej zwrotów akcji, co może trafić do czytelników szukających dynamicznej, niezobowiązującej lektury.

Największym rozczarowaniem pozostaje jednak niewykorzystany potencjał. Motyw trasy koncertowej, który mógł być jednym z najmocniejszych punktów powieści, został potraktowany marginalnie. Podobnie dzieje się z wieloma innymi wątkami, które pojawiają się, ale nie zostają odpowiednio rozwinięte.

„One day I’ll lose this fight” to książka, która miała szansę stać się poruszającą historią o dorastaniu, miłości i trudnych wyborach, jednak ostatecznie pozostawia uczucie niedosytu. To lektura, która może zainteresować samym pomysłem, ale nie w pełni spełnia obietnice, jakie składa na początku.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 3/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura obyczajowa, romans

Data wydania: 2025-10-10

Liczba stron: 240

                                                                ISBN: 9788384230510
 

Błękitny koliber. Szachownica Świata - Marcin Draniczarek

Błękitny koliber. Szachownica Świata - Marcin Draniczarek

 

Istnieje światło, którego nie przysłoni nawet największy mrok!

Natalia Collins wraca do Akademii Miraculorum… choć nie do końca tak, jak planowała. Jej lot niespodziewanie przerywa atak gargulców, a próba ucieczki kończy się lądowaniem w Starej Puszczy. Tam, w cieniu drzew, na Natalię czeka wiele niebezpieczeństw – a także tajemniczy list, który zaprowadzi ją na szczyt Księżycowej Wieży.

Gdy uczennica dociera do Akademii, rozpoczyna się rok pełen wyzwań. Fantastyczna Siódemka znów musi połączyć siły tym razem, by rozwikłać zagadkę zaginionej dziewczyny, poradzić sobie z artystyczną rywalizacją i… pierwszymi miłosnymi zawirowaniami.

Ale prawdziwe niebezpieczeństwo dopiero nadchodzi. W odległej części Ereditei upadła grupa Gefallenerów rośnie w siłę, a młody adept Poltifar zostaje uwikłany w misję, która może przesądzić o losach całego Królestwa.

Nad światem gromadzą się ciemne chmury... Czy skrzydła małego kolibra wystarczą, by je rozproszyć?





 „Błękitny koliber. Szachownica Świata” Marcina Draniczarka to rozbudowana powieść fantasy skierowana przede wszystkim do młodszego czytelnika, ale z powodzeniem mogąca zainteresować również tych starszych, którzy lubią zanurzyć się w wykreowanych od podstaw światach. Autor kontynuuje swoją opowieść z rozmachem, budując historię pełną przygód, magii i wyraźnie zarysowanego konfliktu dobra ze złem.

Już od pierwszych stron książka wciąga dynamicznym początkiem. Powrót Natalii Collins do Akademii Miraculorum nie przebiega zgodnie z planem, a niespodziewany atak gargulców szybko wprowadza czytelnika w atmosferę zagrożenia. Lądowanie w Starej Puszczy staje się nie tylko fizycznym przystankiem, ale także symbolicznym wejściem w nowy etap historii – bardziej mroczny, pełen tajemnic i niepewności.

Jednym z największych atutów powieści jest jej bogaty świat przedstawiony. Ereditea, Akademia, Księżycowa Wieża czy tajemnicze frakcje budują rozległe uniwersum, które stopniowo odsłania przed czytelnikiem swoje sekrety. Autor wykazuje się wyobraźnią i konsekwencją w kreowaniu realiów, choć momentami natłok wątków i nazw może wymagać większego skupienia.

Na szczególną uwagę zasługuje wątek Fantastycznej Siódemki. Relacje między bohaterami są jednym z filarów tej historii – pojawiają się tu przyjaźń, rywalizacja, a także pierwsze uczucia, które nadają opowieści bardziej ludzki wymiar. Dzięki temu książka nie ogranicza się wyłącznie do przygodowej fabuły, lecz pokazuje także emocjonalny rozwój postaci.

Fabuła rozwija się wielotorowo. Z jednej strony śledzimy losy Natalii i jej przyjaciół w Akademii, z drugiej – poznajemy wydarzenia rozgrywające się w innych częściach świata, w tym historię Poltifara. Ten zabieg poszerza perspektywę i buduje napięcie, jednak sprawia też, że narracja bywa nierówna, a niektóre wątki wydają się mniej rozwinięte niż inne.

Styl autora jest przystępny i nastawiony na akcję. Dialogi są naturalne i dynamiczne, co znacząco przyspiesza tempo czytania. Dzięki temu mimo sporej objętości książka nie nuży i potrafi zaangażować na dłużej. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że w niektórych momentach zabrakło głębszego zatrzymania się nad emocjami bohaterów czy bardziej szczegółowego rozwinięcia kluczowych scen.

Motyw nadciągającego zagrożenia i rosnącej siły przeciwnika wprowadza do powieści wyraźne napięcie. Gefallenerzy oraz ich działania nadają historii powagi i sprawiają, że stawka jest wysoka. To już nie tylko przygoda, ale walka o przyszłość całego świata, co dobrze wpisuje się w klasyczne schematy fantasy.

Nie bez znaczenia pozostaje również symbolika obecna w tytule. Błękitny koliber jako metafora nadziei i delikatnej, ale wytrwałej siły stanowi ciekawy kontrast dla mroku, który stopniowo ogarnia przedstawiony świat. To subtelny, ale ważny element, który nadaje historii dodatkowej głębi.

„Błękitny koliber. Szachownica Świata” to książka ambitna i pełna pomysłów, choć niepozbawiona pewnych nierówności. Najlepiej odnajdą się w niej czytelnicy lubiący rozbudowane uniwersa i wielowątkowe historie. To opowieść, która oferuje dużo – od przygody, przez emocje, aż po refleksję nad siłą przyjaźni i nadziei – nawet jeśli nie wszystkie jej elementy wybrzmiewają z równą mocą.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 5/10

 

 

Wydawnictwo: Novae Res

Seria: Błękitny koliber

literatura młodzieżowa

Data wydania: 2025-10-07

Liczba stron: 512

ISBN: 9788384231562